02.21.2017

Do zobaczenia po drugiej stronie tęczy...

Takie konie rodzą się raz na milion. Konie, które widzą, czują i rozumieją więcej. Tak jakby miały być przyjacielem i często nauczycielem człowieka, którego upatrzyły sobie już wcześniej, gdzieś z niebieskich pastwisk. Wybijają się wtedy z chmury nad miejscem w którym chcą opaść na Ziemi i czekają. Czekają na tego właściwego człowieka, który dostrzeże w nich partnera. Przyjaciela.

Gardenia pojawiła się na Ziemi w 1991 roku i odchodząc 15 lutego 2017 roku, zostawiła ogromną pustkę w moim sercu. Tak wiem, miała długie życie. Tak, wiem miała też dobre życie, ale w najmniejszym stopniu nie zmniejsza to mojej tęsknoty i smutku dziś …

To był zdecydowanie jeden z najważniejszych koni w moim życiu. To z nią stawiałam swoje pierwsze kroki w sportowej karierze, zaczynając od pierwszych startów w Zawodach Ogólnopolskich w 1998 roku, poprzez dwa powołania do Kadry Narodowej Młodych Jeźdźców, wygraną w Mistrzostwach Polski Kobiet Lady’s Cup w 2002 roku, a kończąc na udziale w Mistrzostwach Europy Młodych Jeźdźców w Le Touquet w 2003 roku. Niestety jej problemy ze zdrowiem nie pozwoliły na kontynuowanie dalszych wspólnych sukcesów i w 2005 roku Gardenia przeszła na sportową emeryturę. Każdy kto widział ją na parkurze wie, że skakała całym sercem, że czerpała z tego wiele radości i zawsze chciała być po tak zwanej drugiej stronie. Do każdego skoku podchodziła z niesamowitą precyzją i wspaniałą techniką, dzięki której była ulubienicą fotografów. Do dziś pamiętam słowa Pani Małgosi Żółtańskiej, która mówiła, że to jeden z niewielu koni, na którego nie było szkoda ani jednego ujęcia na 36 klatkowej kliszy. Taki to był koń …

Po zakończeniu kariery sportowej, w latach odpoczynku na zielonych pastwiskach Stadniny Koni Ciekocinko, wychowała aż 10 pokoleń źrebiąt mojej hodowli. Matkowała im, przewodziła stadem na pastwisku, miała w sobie wielką mądrość i prawdziwą osobowość. Charakter, który sprawiał, że do samego końca było na jej warunkach.  A gdy już nie miała siły, to wróciła do siebie, na drugą stronę tęczy. Taki to był koń …

Gardenia in memoriam.

Sandra Piwowarczyk Bałuk